Arkadia Malechowo – Saturn Mielno 2:2 (1:1) – Mecz przerwany w 82 minucie.
Bramki dla Arkadii: Kalwasiński Ł. 16’, Gondek 79’
Skład Arkadii:
Dąbrowski – Zachciał, Ostrowski, Stefanów (Walczak 50’), Gondek – Nowak (’55 Wiliński M.), Bułło, Kalwasiński Ł., Skoczylas - Bedus, Bajtek
Mecz w Mielnie rozpoczął się w niecodziennych okolicznościach co na pewno miało wpływ na jego przebieg. Piłkarze z Malechowa przybyli na stadion w Mielnie godzinę przed rozpoczęciem meczu tj. o godzinie 13.00, gdzie dowiedzieli się że czwartkową decyzją KOZPN mecz został przesunięty na godzinę 16.00 z powodu rozgrywanego turnieju orlików na obiekcie w Mielnie. Powiadomieni o tym fakcie zostali gospodarze, sędziowie tylko przez „pomyłkę” zapomniano o drużynie gości oraz przybyłych w licznej grupie kibicach z Malechowa. W czasie 3 godzinnego oczekiwania piłkarze zdążyli „zwiedzić” Mielno.
Początek meczu to zdecydowany napór gości, którzy pozycyjnym atakiem grając piłką starali się „rozmontować” Saturn i uzyskali widoczną przewagę. Piłkarze z Mielna ograniczali się do kontrataków grając długie piłki na swojego trenera T. Zasadę. W 16 minucie kolejna ładna akcja Arkadii zakończyła się uzyskaniem prowadzenia. Kalwasiński zagrał do Skoczylasa który znalazł w polu karnym Bajtka. Ten ostatni zagrał z pierwszej piłki do Kalwasińskiego, a ten momentalnie zagrał piłkę między nogami obrońcy gości mijając go i pewnym strzałem pod poprzeczkę zdobył gola. Wszystko zaczęło się więc zgodnie z oczekiwaniami kibiców z Malechowa. Kolejne minuty to 4 znakomite okazje zmarnowane przez Arkadię. Najpierw około 20 min. Kalwasiński będąc na 8 m od bramki przestrzelił nad poprzeczką, potem znakomitej okazji Bedus nieczysto trafił w piłkę po ładnym rozegraniu rzutu rożnego. Chwilę później Bajtek ograł 2 obrońców Saturna i w polu karnym i przegrał pojedynek z bramkarzem gości, a Kalwasiński ponownie nie trafił w bramkę z dogodnej sytuacji. No i stare porzekadło o zmarnowanych okazjach ponownie się sprawdziło. Lewy pomocnik gości uciekł Nowakowi, przedarł się w pole karne Arkadii i po nieudolnej interwencji Ostrowskiego uderzył w długi róg bramki Dąbrowskiego. Po stracie bramki Arkadia ruszyła do ataku. Dogodne sytuacje to akcja prawą stroną Nowaka, który zagrał w pole karne do Bajtka jednak na tyle niedokładnie ze tego ostatniego uprzedził obrońca gości oraz dwa rzuty wolne. Po jednym z nich strzał Bedusa w ładnym stylu obronił bramkarz, a po kolejnym Gondek minął się o centymetry z piłką będąc metr przed pustą bramką.
Do przerwy remis i ostra reprymenda w szatni. II połowa to gra na połowie Saturna. Największe zagrożenie Arkadia stwarzała po oskrzydlających akcjach Skoczylasa. Po jednej z nich Przemek ograł przy linii obrońców Saturna wycofał piłkę do Walczaka który z 5 m spudłował. Taka okazja musiała się zemścić. Saturn wyprowadził kontrę Zasada dograł do partnera z ataku, który strzałem pod poprzeczkę zdobył prowadzenie. Konsternacja piłkarzy z Malechowa trwała dobre 10 minut. Od 65 minuty zaczęło się wręcz oblężenie bramki Saturna. Piłkarze z Mielna bronili się co prawda rozpaczliwie wybijając raz po raz piłkę za ogrodzenie stadionu, ale czynili to dość skutecznie wyprowadzając do tego 2 -3 niebezpieczne kontry. Wreszcie w 79 minucie po kolejnym zamieszaniu w polu karnym Saturna Walczak dograł do Gondka a ten strzałem w długi róg wyrównał.
To co nastąpiło po tym zdarzeniu ciężko zrozumieć. Piłkarze z Mielna skoczyli do sędziny bocznej spotkania sugerując niecenzuralnymi epitetami że był spalony. Sędzia główny wyjął kartonik koloru żółtego oraz czerwonego dla stopera gospodarzy. Piłkarze z Mielna otoczyli sędziego. Jeden z nich najpierw wyrwał sędziemu kartkę a potem uderzył arbitra. Po tym zdarzeniu sędzia przerwał mecz i zażądał ochrony.
Mecz najpewniej zakończy się walkowerem dla drużyny z Malechowa. Bardziej cieszyłby jednak fakt gdyby udało się rozstrzygnąć mecz w ciągu 90 minut na korzyść Arkadii.